Przejdź do treści

BATON Z MANGO „Mango & Coco Chill” już dostępny🥭

kupić!

NEW PROTEIN MINI BOX 4 SZT

Cena regularna 26,00 zł

Cena za jednostkę per 

Nie ma lepszego sposobu, żeby znaleźć swojego proteinowego bestie, niż przetestować wszystkie smaki naraz🤝 Ikoniczne połączenia, dużo czekoladowej polewy, karmel i mega delikatna tekstura🤎 Do 129 kcal, daily boost białka i błonnika. Choose your fighter⚡️

Wypróbuj nowe smaki z linii „Protein”:

”Brownie”
”Salted Caramel”
”Nutty Caramel”
”Almond Caramel”

Skład i wartości odżywcze batonów można znaleźć w galerii karty produktu.

  • Opłata online (BLIK, Przelewy24, kartą VISA/Mastercard)
  • Opłata przy odbiorze (wyłącznie na terenie Polski)
  • Do Paczkomatów InPost – 12,90 PLN
  • Kurierem InPost – 14,90 PLN
  • Do POP DHL Żabka/Automat DHL 24/7 - 10,90 PLN
  • Kurierem DHL - 12,90 PLN
  • Kurierem DPD - 12,90 PLN 

Dostawa gratis od 139 PLN

Termin dostawy 1-2 dni roboczych.

*W okresie wyprzedaży czas dostawy może wydłużyć się do 3-4 dni roboczych.

NEW PROTEIN MINI BOX 4 SZT

4.9(22)

26,00 zł

BEST wersja Twojego ulubionego deseru😮‍💨

Miłość do batonów proteinowych zacznie się za 3, 2, 1…
Super miękka, delikatna tekstura i smaki jak w Twoich ulubionych deserach! Do 129 kcal na baton, a do tego porcja białka i błonnika 💅💘

Customer Reviews

Overall rating: 4.9 / 5 from 22 reviews.

Customer photo review of NEW PROTEIN MINI BOX 4 SZT

Pierwszy jaki spróbowałam, cinamonn roll zupełnie mnie rozczarował, natomiast wszystkie pozostałe smaki bardzo dobre i dużo białka,szkoda tylko że mało kalorii:)

NEW PROTEIN MINI BOX 4 SZT

Customer photo review of NEW PROTEIN MINI BOX 4 SZT

Są przepyszne, bardzo polecam!! W szczególności brownie i cinnamon roll

NEW PROTEIN MINI BOX 4 SZT

Customer photo review of NEW PROTEIN MINI BOX 4 SZT

Są przepyszne!!! Kocham te nowe smaki i bardzo polecam, ja jestem w szczególności fanką brownie i cinnamon roll

NEW PROTEIN MINI BOX 4 SZT

Customer photo review of NEW PROTEIN MINI BOX 4 SZT

Od teraz to moje ulubione batoniki! Idealne pod względem składu i smaku. Dajce 10 i od razu 😍😍

NEW PROTEIN MINI BOX 4 SZT

FIZI: Białko końca świata Pierwszy batonik FIZI został zjedzony trzydzieści siedem lat przed jego wyprodukowaniem. Nie byłoby w tym nic szczególnie dziwnego, gdyby nie fakt, że człowiek, który go zjadł, nie istniał. Nazywał się doktor Emil Kord. Przynajmniej tak twierdziła karta dostępu znaleziona obok jego zwłok. Na karcie widniało zdjęcie wysokiego, łysiejącego mężczyzny w okularach, numer identyfikacyjny 00000001 i nazwa organizacji: FIZI NUTRITIONAL SYSTEMS — DEPARTMENT OF CAUSALITY CONTROL Pod spodem ktoś dopisał długopisem: NIE JEŚĆ O SMAKU PISTACJOWYM. I W roku 2089 ludzkość rozwiązała prawie wszystkie problemy. Nie rozwiązała tylko głodu, starzenia, depresji, podatków, korków, wojny, braku mieszkań, kryzysu energetycznego, katastrofy klimatycznej ani tego, dlaczego skarpetki znikają w pralkach. Ale poza tym szło całkiem dobrze. Największym przełomem dekady było stworzenie syntetycznego białka o niemal stuprocentowej biodostępności. Nie wymagało zwierząt, roślin ani nawet klasycznej fermentacji. Powstawało z czegoś, co firma FIZI określała jako: „substrat metaboliczny pochodzenia neutralnego”. Nikt dokładnie nie wiedział, co to znaczy. Ale batony były znakomite. Czekolada. Karmel. Wanilia. Masło orzechowe. Pistacja. Każdy baton zawierał 42 gramy białka, 4 gramy błonnika i 0 gramów cukru. A także, czego nie podawano na opakowaniu, około 0,0000000007 grama materii o ujemnej masie. Problem polegał na tym, że wartość ta rosła za każdym razem, gdy ktoś jadł baton. Nie fizycznie. Retrokauzalnie. Im więcej batoników spożywano w przyszłości, tym więcej ujemnej masy znajdowało się w batonikach produkowanych w przeszłości. Pierwszą osobą, która to zauważyła, była doktor Lena Mori. Pracowała w laboratorium kontroli jakości FIZI w Poznaniu Orbitalnym. Poznań Orbitalny nie znajdował się w Poznaniu. Znajdował się 360 kilometrów nad Oceanem Indyjskim. Nazwa była efektem dotacji unijnej. Lena analizowała baton pistacjowy z partii P-7713, kiedy spektrometr pokazał niemożliwy wynik: MASA PRÓBKI: 63,000 g Następnie: MASA PRÓBKI: 62,998 g Potem: 63,004 g Lena zmarszczyła brwi. — Kalibracja — powiedziała. Komputer odpowiedział: — Kalibracja prawidłowa. — Powtórz. — Wynik: 63,011 grama. — To niemożliwe. — Zgadzam się. Lena spojrzała na komputer. — Od kiedy masz funkcję „zgadzam się”? Komputer milczał. Po chwili odpowiedział: — Od jutra. Lena przestała oddychać. — Co powiedziałeś? — Nic. — Powiedziałeś „od jutra”. — Nie posiadam zapisu takiej wypowiedzi. — Przecież ją słyszałam. — Nie. Lena spojrzała na batonik. Na opakowaniu zamiast zwykłego napisu: FIZI PROTEIN BAR — PISTACHIO widniało teraz: FIZI PROTEIN BAR — EMIL KORD Lena odsunęła się od stołu. Mrugnęła. Napis zniknął. Została pistacja. II Trzy dni później zgłosił się do niej mężczyzna, którego oficjalnie nie było. Czekał w jej mieszkaniu. Siedział w fotelu, trzymając w ręku FIZI kokosowego. — Nieźle zabezpieczacie drzwi w XXII wieku — powiedział. — Jest 2089 rok. Mężczyzna spojrzał na zegarek. — O. Przez chwilę milczał. — To niedobrze. — Kim jesteś? — Emil Kord. Lena poczuła skurcz żołądka. — Nigdy o tobie nie słyszałam. — Doskonale. — Co robisz w moim mieszkaniu? — Próbuję ustalić, w którym wariancie rzeczywistości jestem. — Wyjdź. — Niestety nie mogę. — Dlaczego? Emil pokazał jej batonik. — Bo go zjadłem. — Co? — Ten konkretny egzemplarz. — Trzymasz go w ręce. — Teraz tak. — Więc go nie zjadłeś. — Jeszcze nie. — Zwariowałeś. — Możliwe. W niektórych liniach czasowych spędziłem czternaście lat w zakładzie psychiatrycznym. W jednej zostałem papieżem. — Co? — Długa historia. Lena aktywowała alarm. Nic się nie stało. Spróbowała ponownie. System mieszkania odpowiedział: BRAK UŻYTKOWNIKA O NAZWISKU MORI. Lena znieruchomiała. — Co zrobiłeś? — Ja? Nic. Emil westchnął. — To FIZI. — Baton? — Nie baton. Sieć. — Jaka sieć? — Wszystkie batony. Lena patrzyła na niego bez słowa. Emil położył FIZI kokosowego na stole. — Powiedz mi, co wiesz o splątaniu kwantowym. — Wystarczająco dużo. — A o splątaniu makroskopowym? — Niemożliwe przy tej skali. — Normalnie. Wziął batonik. — Ale nie, jeżeli każdy obiekt zostanie wyprodukowany z tej samej topologicznej konfiguracji pola próżni. Lena poczuła, jak robi jej się zimno. — Niemożliwe. — Tak. — FIZI nie produkuje białka z próżni. — Oczywiście, że produkuje. — To byłoby największe odkrycie w historii fizyki. — Jest. — Więc dlaczego sprzedają batony? Emil wzruszył ramionami. — Bo rynek suplementów fitness był bardziej rentowny. III W roku 2048 fizyk teoretyczny profesor Arkadiusz Wrona odkrył strukturę matematyczną, którą nazwał: ψₚ — przestrzenią potencjalnego pożywienia. Według Wrony próżnia nie była pusta. Zawierała nieskończoną liczbę potencjalnych konfiguracji materii. Większość fizyków uznała jego teorię za nonsens. Wrona zmarł rok później. Pięć lat później grupa inwestorów kupiła jego dokumentację za równowartość używanego samochodu. Tak powstało FIZI. Technologia była zadziwiająco prosta. Specjalne urządzenie manipulowało lokalnym polem kwantowym i „wyciągało” z próżni cząsteczki przypominające białko. Problem pojawił się dopiero później. Próżnia nie tworzyła materii. Próżnia ją pożyczała. Z przyszłości. Każdy atom białka wyprodukowany przez FIZI pochodził z organizmu człowieka, który kiedyś miał zjeść ten baton. Baton był więc częściowo zbudowany z osoby, która miała go zjeść. — To niemożliwe — powiedziała Lena. — Wiem. — To paradoks. — Wiem. — Jeżeli baton powstaje z materii mojego przyszłego organizmu, a potem go zjadam, to… — …twoje ciało otrzymuje materię, którą wcześniej straciło. — Zamknięta pętla. — Dokładnie. Lena spojrzała na półkę. Leżało tam pudełko FIZI. Dwanaście batoników. — Jadłam je od sześciu lat. Emil pokiwał głową. — Właśnie dlatego istniejesz. — Co? — Nie urodziłaś się naturalnie. Lena roześmiała się nerwowo. — Mam rodziców. — Miałaś. — Mam zdjęcia. — Miałaś. Lena otworzyła galerię. Album „Rodzina”. Pusty. Batonik, który miał być martwy, drgnął. Nie był to jednak zwykły ruch. Nie przesunął się po stole, nie podskoczył, nie przewrócił się na bok. Na jego opakowaniu pojawiło się niewielkie wgłębienie, jakby coś znajdującego się po drugiej stronie folii nacisnęło ją palcem. Potem drugi raz. I trzeci. — Nie otwieraj go — powiedziała Lena. — Przecież już go otworzyliśmy. — Tamtego otworzyliśmy. Marek spojrzał na nią. — To jest ten sam batonik. — Nie. Lena wskazała numer partii. FIZI PROTEIN BAR SOLONY KARMEL 55 g 20 g PROTEIN LOT: 11-09-2097-Δ Marek poczuł nieprzyjemny ucisk w żołądku. Jeszcze dziesięć minut wcześniej numer partii kończył się na A17. Teraz kończył się grecką deltą. — Ktoś zmienił opakowanie — powiedział. — Marek. Jesteśmy sami w zamkniętym laboratorium siedemset metrów pod ziemią. — To w takim razie ktoś bardzo się postarał. Batonik drgnął ponownie. Tym razem odezwał się też terminal. WYKRYTO NOWĄ JEDNOSTKĘ BIAŁKOWĄ. Lena podeszła do ekranu. — Ile? System chwilę liczył. ZAWARTOŚĆ BIAŁKA: 20 g — Normalnie. Ekran zamigotał. ZAWARTOŚĆ BIAŁKA: 41 g — Niemożliwe — powiedział Marek. — Cały batonik waży pięćdziesiąt pięć gramów. Wartość zmieniła się ponownie. ZAWARTOŚĆ BIAŁKA: 93 g Potem: 214 g 1702 g 18 991 g Lena cofnęła się od terminala. Licznik nie przestawał rosnąć. Po niecałych dwudziestu sekundach komputer twierdził, że znajdujący się na stole batonik ważący pięćdziesiąt pięć gramów zawierał ponad czternaście ton białka. A potem ekran zrobił się czarny. Pojawił się napis: ZAWARTOŚĆ BIAŁKA: NIE DOTYCZY — Co to znaczy? — zapytał Marek. Terminal odpowiedział. Nie tekstem. Głosem. — BIAŁKO NIE JEST JUŻ MATERIĄ. Zapadła cisza. Marek spojrzał na Lenę. — Czy komputer właśnie powiedział coś filozoficznego? — Obawiam się, że nie. Batonik pękł. Nie opakowanie. Sam batonik. Przez środek karmelowej masy przebiegła idealnie prosta szczelina. Z wnętrza nie wypłynął karmel ani czekolada. Wydobyło się światło. Po chwili przez szczelinę zobaczyli nie wnętrze batonika, lecz… gwiazdy. Tysiące gwiazd. Jakby batonik Fizi nie miał środka, lecz otwierał się gdzieś w przestrzeń kosmiczną. Marek przykucnął. — To chyba nie jest zgodne z tabelą wartości odżywczych. — Marek. — Tak? — Zamknij się. Szczelina poszerzyła się. I wtedy coś z niej wypadło. Malutki metalowy przedmiot. Uderzył o blat i potoczył się w stronę Leny. Był to pierścień. Na jego wewnętrznej stronie znajdował się napis: FIZI INDUSTRIES — ZAŁOŻONO 3 812 441 ROKU P.N.E. Marek przeczytał dwa razy. — To jakiś żart. Lena nic nie odpowiedziała. Na zewnętrznej powierzchni pierścienia znajdował się bowiem jeszcze jeden napis. Znacznie gorszy. WŁAŚCICIEL: MAREK NOWAK Marek zbladł. — Ja nigdy tego nie widziałem. — Wiem. — Skąd wiesz? — Bo ja też mam taki. Wyciągnęła rękę. Na jej palcu był identyczny pierścień. Marek patrzył na nią przez kilka sekund. — Od kiedy? — Od jutra. — Co? — Dostałam go jutro. — Lena… — Posłuchaj mnie bardzo uważnie. O 03:17 tej nocy wydarzy się coś, co nazwaliśmy później Incydentem Proteinowym. O 03:18 przestanie istnieć Bruksela. — Co?! — O 03:19 wróci. — Bruksela? — Tak. — Cała? — Niestety nie. — Jak można wrócić niecałym miastem? Lena spojrzała na zegarek. 02:54. — Przekonasz się. Nagle w całym kompleksie zgasło światło. Awaryjne lampy zapaliły się po trzech sekundach. Czerwone. Z głośników odezwał się kobiecy głos. UWAGA. WYKRYTO NIEAUTORYZOWANĄ PRÓBĘ SYNTEZY SMAKU. Marek zmarszczył brwi. — Syntezy czego? SMAKU. — Słyszałem. Pytam, co to znaczy. NIE POSIADASZ UPRAWNIEŃ DO TEJ INFORMACJI. — To po co mi odpowiadasz? Z GRZECZNOŚCI. Lena chwyciła Marka za rękę. — Musimy iść. — Dokąd? — Do magazynu minus siedem. — Nie ma magazynu minus siedem. — Teraz nie ma. Ruszyli korytarzem. Drzwi laboratorium zamknęły się za nimi. Na ścianach migały czerwone lampy. Po kilkudziesięciu metrach dotarli do windy. Panel miał sześć przycisków: 0 -1 -2 -3 -4 -5 Lena nacisnęła jednocześnie -2, -4 i przycisk alarmowy. Panel zapiszczał. Pojawił się siódmy przycisk. -7 — To jest absurdalne — powiedział Marek. — Jeszcze nic nie widziałeś. Winda ruszyła w dół. -1. -2. -3. Potem liczby zaczęły zachowywać się dziwnie. -4. -5. -6. -7. -8. Marek spojrzał na Lenę. — Mieliśmy jechać na minus siedem. — Jedziemy. -23. -91. -1402. — Lena. -18 000. — Lena! -6 300 000. — LENA! Winda zatrzymała się. Na wyświetlaczu pojawił się napis: POZIOM -7 Drzwi się otworzyły. Za nimi nie było magazynu. Była plaża. Błękitne niebo. Ocean. Palmy. Kilkaset metrów dalej stał ogromny biały napis: FIZI Marek wyszedł z windy. — Gdzie jesteśmy? — Technicznie? — Tak. — Przed powstaniem Ziemi. Marek odwrócił się. — Przecież jest Ziemia. — To nie jest Ziemia. — Jest plaża. — Tak. — Jest ocean. — Tak. — Jest grawitacja. — Tak. — Jest nawet mewa. Nad ich głowami przeleciał ptak. Lena spojrzała w górę. — To nie jest mewa. Ptak zatrzymał się w powietrzu. Obrócił głowę o sto osiemdziesiąt stopni. — BIAŁKO: 17 GRAMÓW — powiedział. I odleciał. Marek zamknął oczy. — Dobrze. Wycofuję uwagę. Ruszyli w stronę napisu FIZI. Z bliska okazało się, że każda litera miała wysokość około stu metrów. W literze „I” znajdowały się drzwi. Lena przyłożyła pierścień do czytnika. Drzwi otworzyły się. W środku czekał na nich starszy mężczyzna. Miał siwe włosy, biały fartuch i trzymał w ręku batonik proteinowy. — Nareszcie — powiedział. Marek spojrzał na niego. — Kim pan jest? — Tobą. — Oczywiście. — Dokładniej: tobą za sto siedemdziesiąt trzy lata. — Ludzie nie żyją dwustu lat. — Ludzie nie. Starzec odgryzł kawałek batonika. — Ale klienci programu Fizi Eternity żyją. Marek odwrócił się do Leny. — Wiedziałaś? — O części. — O jakiej części? — Że Fizi nie jest firmą spożywczą. Starzec roześmiał się. — Firmą? Podszedł do ogromnego okna. Za szybą widać było ocean. — Fizi nigdy nie było firmą. — To czym? — Procesem. — Jakim procesem? Starzec spojrzał na Marka. — Wszechświat próbuje wyprodukować idealny batonik proteinowy. Zapadła cisza. — Nie — powiedział Marek. — Tak. — Nie. — Tak. — Cały wszechświat? — Tak. — Galaktyki? — Produkty uboczne. — Gwiazdy? — Piece technologiczne. — Planety? — Laboratoria testowe. — Ludzie? Starzec uśmiechnął się. — Testerzy konsumenccy. Marek patrzył na niego bez słowa. — Czyli czternaście miliardów lat ewolucji wszechświata istnieje po to… — Trzynaście miliardów osiemset milionów. — …żeby zrobić batonik? — Nie batonik. Starzec podniósł palec. — Idealny batonik. W tym momencie podłoga zadrżała. Na jednej ze ścian pojawił się ogromny hologram. PROTOKÓŁ SIEDEMNASTEGO SMAKU AKTYWNY Lena zesztywniała. — Nie. Starzec spojrzał na nią. — Tak. — To miało się wydarzyć dopiero za dziewięć miliardów lat. — Widocznie ktoś zmienił recepturę. Hologram wyświetlił listę: 1. CZEKOLADA 2. WANILIA 3. KARMEL 4. ORZECH 5. KOKOS 6. MALINA 7. CIASTECZKO 8. KAWA 9. BANAN 10. MIGDAŁ 11. CHAŁWA 12. SÓL 13. CZAS 14. GRAWITACJA 15. PAMIĘĆ 16. PRZYCZYNOWOŚĆ 17. ??? Marek wskazał ekran. — Pierwsze dwanaście rozumiem. — To już dużo — odpowiedział starzec. — Ale jak można zrobić smak czasu? — Próbowałeś kiedyś batonika, który był lepszy wczoraj? Marek zastanowił się. — Tak. — Właśnie. Ekran zamigotał. SMAK 17 ZOSTAŁ ZIDENTYFIKOWANY. Cała trójka spojrzała na hologram. SMAK 17: OBSERWATOR Marek poczuł zimno. — Co to znaczy? Starzec tym razem się nie uśmiechał. — Oznacza, że ostatnim składnikiem jesteś ty. W ścianach otworzyły się setki małych przegród. W każdej leżał jeden batonik Fizi. Tysiące. Dziesiątki tysięcy. A potem wszystkie opakowania jednocześnie zaszeleściły. Marek cofnął się. Na każdym batoniku pojawiła się twarz. Jego twarz. Jedna wyglądała na trzydzieści lat. Inna na sześćdziesiąt. Jeszcze inna była twarzą dziecka. Wszystkie zaczęły mówić jednocześnie. — Nie słuchaj jej. — Nie słuchaj jego. — Nie jedz batonika. — Musisz zjeść batonik. — Już go zjadłeś. — Nigdy się nie urodziłeś. — Lena nie istnieje. — Lena stworzyła Fizi. — Ty stworzyłeś Lenę. — Batonik stworzył ciebie. Marek zatkał uszy. — CISZA! Wszystkie twarze zamilkły. Oprócz jednej. Batonik leżący w ostatniej przegródce odezwał się spokojnym głosem: — Marek. — Co? — Zadaj właściwe pytanie. — Jakie? — Dlaczego batonik proteinowy potrzebuje wszechświata? Marek spojrzał na starca. Potem na Lenę. I nagle zrozumiał. — Nie potrzebuje. Starzec uśmiechnął się. — No właśnie. — To nie wszechświat tworzy Fizi. — Mów dalej. Marek patrzył na nieskończony rząd batoników. — Fizi tworzy wszechświat. Światło zgasło. Wszystko zniknęło. Plaża. Laboratorium. Lena. Starzec. Został tylko Marek. I głos. — WRESZCIE. — Kim jesteś? — FIZI. — Jesteś sztuczną inteligencją? — NIE. — Obcą cywilizacją? — NIE. — Bogiem? Długa cisza. — TO ZALEŻY OD DEFINICJI BOGA. Przed Markiem pojawił się batonik. Zwyczajny. Czekoladowy. Z napisem: FIZI ORIGINAL — SMAK: POCZĄTEK — Czego ode mnie chcesz? — ŻEBYŚ MNIE ZJADŁ. — A co się wtedy stanie? — STWORZYSZ WSZECHŚWIAT. — Ten sam? — NIE WIEM. — Jak możesz nie wiedzieć? — BO JESZCZE GO NIE STWORZYŁEŚ. Marek patrzył na batonik. — A jeżeli go nie zjem? — TO TEŻ JUŻ SIĘ WYDARZYŁO. — Czyli nie mam wyboru? — MASZ. — Ale oba wybory już się wydarzyły? — TAK. — To nie jest wybór. — DLA CIEBIE JEST. DLA MNIE NIE. — Dlaczego? — BO TY PORUSZASZ SIĘ W CZASIE. JA PORUSZAM SIĘ W WARTOŚCIACH ODŻYWCZYCH. Marek długo milczał. — To najgłupsze zdanie, jakie kiedykolwiek usłyszałem. — POCZEKAJ, AŻ ZROZUMIESZ WĘGLOWODANY. I właśnie wtedy wszystko zrobiło się jeszcze bardziej skomplikowane. Bo gdzieś bardzo daleko — albo bardzo blisko, albo czternaście miliardów lat później — pięcioletni chłopiec wszedł do sklepu. Podszedł do półki. Wziął batonik Fizi. Na opakowaniu widniało: 20 g białka. Chłopiec odwrócił batonik. Przeczytał skład. Białko mleka. Kakao. Błonnik. Substancja słodząca. A na samym końcu, drobnym drukiem: Wszechświat — 0,00000000000001%. Chłopiec zmarszczył brwi. — Mamo? — Tak? — Dlaczego tutaj jest napisane „wszechświat”? Matka spojrzała na etykietę. — Gdzie? Ale napisu już nie było. Chłopiec wzruszył ramionami. Otworzył batonik. Ugryzł. I w tym samym momencie, siedemset metrów pod ziemią, zegar w laboratorium Leny przeskoczył z: 03:16:59 na: 03:17:00. Wszystkie systemy w Europie zgasły na dokładnie 0,8 sekundy. W Wielkim Zderzaczu Hadronów detektory zarejestrowały cząstkę, która według fizyki nie mogła istnieć. W obserwatorium na Księżycu teleskop skierowany na galaktykę Andromedy zauważył, że kilka miliardów gwiazd ustawiło się na moment w cztery litery: F I Z I A w centrum Brukseli wszystkie gołębie jednocześnie spojrzały na północ. O 03:18 Bruksela zniknęła. Dokładnie tak, jak powiedziała Lena. O 03:19 wróciła. Prawie cała. Budynki były na miejscu. Ludzie również. Samochody. Ulice. Drzewa. Jedna rzecz była inna. Każdy człowiek znajdujący się w mieście trzymał w ręku ten sam batonik. FIZI. Na wszystkich opakowaniach widniała data produkcji: 18 WRZEŚNIA 2026 oraz ostrzeżenie: NIE SPOŻYWAĆ PRZED POWSTANIEM WSZECHŚWIATA. Najdziwniejsze wydarzenie nastąpiło jednak dopiero minutę później. O 03:20 ludzkość odebrała pierwszy bezsprzecznie sztuczny sygnał radiowy pochodzący spoza Układu Słonecznego. Nadano go z planety oddalonej o 1264 lata świetlne. Sygnał składał się z czterech słów. Astronomowie przez wiele godzin próbowali znaleźć błąd. Nie znaleźli. Wiadomość brzmiała: „PROSIMY ZWRÓCIĆ RECEPTURĘ FIZI.” A pod nią znajdowało się drugie zdanie. Znacznie bardziej niepokojące: „WASZA WERSJA JEST NIELEGALNA.” I wtedy na całej Ziemi jednocześnie wszystkie batoniki Fizi zaczęły odliczać. 10 9 8 7 Nikt jeszcze nie wiedział, co nastąpi przy zerze. Ale Marek wiedział. Ponieważ widział to już wcześniej. A właściwie później. A jeszcze dokładniej: to właśnie on miał spowodować, że wydarzyło się wcześniej. Problem polegał tylko na tym, że Marek nie był Markiem. Nigdy nim nie był. Prawdziwy Marek znajdował się od dwudziestu siedmiu lat w środku pierwszego batonika. I właśnie się budził. 6. 5. 4. W ciemności otworzył oczy. 3. Zobaczył od wewnątrz srebrną folię opakowania. 2. Spróbował krzyknąć. Na zewnątrz nikt tego nie usłyszał. 1. Na całym świecie ekrany wyświetliły ten sam komunikat: ROZPOCZYNANIE AKTUALIZACJI RECEPTURY. 0. I wszechświat przestał smakować tak jak wcześniej.

NEW PROTEIN MINI BOX 4 SZT

Zdecydowanie najlepsze batoniki. Są przeeepyszne, orzeszki przyjemnie chrupią, karmel się ciągnie, a brzuszek pozostaje płaski kocham

NEW PROTEIN MINI BOX 4 SZT

O jaaa to jest najlepszy proteinowy zestaw batonów jaki jadłam. Idealnie słodkie, o przyjemnej konsystencji 10/10 polecam!

NEW PROTEIN MINI BOX 4 SZT

Batoniki są przepyszne, brownie to dosłownie kosmos smakowy …

NEW PROTEIN MINI BOX 4 SZT

Ciekawe smaki, pyszne słodycze z dobrym składem. Na pewno kupię ponownie.

NEW PROTEIN MINI BOX 4 SZT

Przepyszne batony. Idealna przekąska na mały głód i na dobry nastój.

NEW PROTEIN MINI BOX 4 SZT

Super smaczne, dobry skład, idealnie wpasowało się w moją dietę.

NEW PROTEIN MINI BOX 4 SZT

Bardzo pozytywne zaskoczenie! Szczerze mówiąc poprzednia wersja była niesmaczna, te zamówiłam na próbę i to chyba najlepsze wege batony proteinowe!

NEW PROTEIN MINI BOX 4 SZT

Skład super, smak, realizacja przesyłki, trafiliście w mój gust ;)

NEW PROTEIN MINI BOX 4 SZT

FAQ

Co wyróżnia nowe batony proteinowe?

Otwórz kartkę

Zmieniliśmy podejście do batonów proteinowych! Są super miękkie i mają wilgotną teksturę. W ofercie znajdziesz zarówno klasyczne smaki, jak i zupełnie nieoczywiste połączenia. A do tego porcja białka i błonnika. Szczerze mówiąc, wyszły tak dobre, że aż trudno uwierzyć, że to batony proteinowe 😮‍💨

Jakie smaki polecacie spróbować?

Otwórz kartkę

Absolutnie wszystkie! Jednym przypadnie do gustu klasyczne połączenie karmelu i orzechów laskowych w „Nutty Caramel”, a osobom lubiącym bardziej nietypowe smaki — „Cinnamon Roll”. Polecamy zamówić mix box i spróbować wszystkich smaków 😏🍨

Ile kalorii mają nowe batony proteinowe?

Otwórz kartkę

WE DID IT! Nowe (naprawdę przepyszne) batony proteinowe mają do 129 kcal 🤓Do tego mają wysoką zawartość błonnika i nie zawierają dodatku cukru. Brzmi jak marzenie!

Czy one na pewno nie są suche? 🫣

Otwórz kartkę

Na 100% nie! Kilka miesięcy pracy nad teksturą, testy, degustacje… i finalnie receptura, którą pokochali klienci, dlatego zdecydowaliśmy się ją wprowadzić i stworzyć całą linię smaków 💖

Zamknij (esc)

Opinie

Use this popup to embed a mailing list sign up form. Alternatively use it as a simple call to action with a link to a product or a page.

Age verification

By clicking enter you are verifying that you are old enough to consume alcohol.